Madzia i Paweł to totalnie zwariowani ludzie. On świr zza konsolety, ona ułożona Balerina. Mimo odmiennych charakterów oraz tak różnych zainteresowań, idealnie do siebie pasują.

W końcu nadszedł ten dzień, tak długo wyczekiwany przez Obojga. Madzia do ołtarza została poprowadzona przez tatę, wraz ze wspaniałą asystą małych baletnic.

Przyjęcie było wspaniałe. Totalne szaleństwo na parkiecie, energetyczne tańce, wiele uśmiechu i radości. Zabawom nie było końca. Szczególnie zajęty był Pan Młody. Paweł dzielnie starał się zatańczyć z każdą z Pań, nie zapominając o swojej żonie.

Plener to odrębna historia. Na jego realizację czekaliśmy ponad pół roku. Praga, bo na nią padło, totalnie mnie oczarowała. Wąskie wybrukowane uliczki, wysokie kamienice, piękne parki i doskonała pogoda. To wszystko czekało na naszą trójkę. Była to wspaniała i niezapomniana przygoda. Gdyby nie zmęczenie wielogodzinnym spacerem, owy plener można było by kontynuować w nieskończoność.